Tłumik do opla?

Poleciał mi tłumik w mojej astrze. Próbowałem jeszcze trochę się przemęczyć, ale po dwóch dniach stwierdziłem, że trzeba coś zrobić. Nie chciałem już być osiedlowym pośmiewiskiem, że kupiłem sobie ursusa. Pojechałem do mechanika i zagadnąłem – „może da się pospawać”. Jakoś nie uśmiechało mi się wydawanie następnych pieniędzy na nowy tłumik. „Nie da się” – odburknął fachowiec nie wyjmując nawet papierosa z ust. Aby podkreślić swoją uwagę podał mi oderwane właśnie mocowanie od końcowego tłumika astry. „To co mam robić” – zagadnąłem, chociaż znałem odpowiedź. Kupić nowy – jedyne wyjście. -„Ma pan może coś taniego” – spytałem z nadzieją w głosie. Znów spojrzał na mnie jak na „ułoma” i zadrwił – „tak w Internecie”. Zaczął w kącie rechotać najwyraźniej ubawiony swoim żartem, ale po chwili wstał i poszedł na zaplecze. Nie było go jakieś dziesięć minut, ale wrócił dźwigając w ręku spory pakunek. – „Kiedyś przysłali mi do fiata, ale nikt go nie chciał” – powiedział powoli z namaszczeniem rozwijając zawiniątko z papieru pakowego. Moim oczom ukazała się gruba rura z której wystawały dwie cieńsze. – „Ale” – zaprotestowałem – „czy aby pasuje”. Gruby mechanik spojrzał na mnie z wyższością i dodał – „sportowy”. Nie byłe zachwycony, ale jak gruby powiedział że za stówkę to mi „to” założy, zaczął mi się nawet ten pomysł podobać. Sportowy tłumik za stówę i to od ręki. Po dziesięciu minutach auto było do odbioru. Odpaliłem, patrząc grubemu w oczy. Gruby lubością zmrużył ślepia i bębniąc po słupie od podnośnika stwierdził. – „To prawdziwy tłumik sportowy”. Rzeczywiście warsztat napełnił się rykiem silnika jak na zawodach formuły 1. Może to taki pogłos – starałem się pocieszyć. W drodze do domu włączyłem głośno radio i przyglądałem się przechodniom. Niektórzy obracali głowy ze zrozumieniem. Nie jest źle – pomyślałem. Zaparkowałem, jak zwykle z fasonem pod samymi oknami i zgasiłem silnik. Poczułem ulgę. Mam to z głowy. Gdy wszedłem do domu od progu przywitał mnie głos żony – „gdzie ty tak długo byłeś, mówiłeś że jedziesz wymienić tłumik, a ty co?” – „Przecież wymieniłem” – burknąłem cicho w przedpokoju.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Witaj na moim blogu! Nazywam się Adam Jaworski i jestem ogromnym pasjonatem motoryzacji, o samochodach wiem prawie wszystko. Motoryzacja to mój "konik". Potrafię spędzać całe dnie cementując stare samochody i przywracając im dawną świetność. Jeśli lubisz taką tematykę to zapraszam do czytania!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)