Tłumik story

Pamiętam te czasy, gdy tłumik samochodowy to była jedna z najbardziej zawodnych części mojego dużego fiata. Regularnie mniej więcej raz na rok, czasem trochę dłużej spod nadwozia dał się słyszeć charakterystyczny odgłos pierdzenia. I był to znak że trzeba powalczyć z tłumikiem. Wybierałem się wtedy do warsztatu specjalizującego się w układach wydechowych, a szczególnie w tłumikach samochodowych i czekałem na wyrok. Da się pospawać, czy trzeba wymieniać. Pierwszy raz spotkałem się ze zdecydowanie trwalszym tłumikiem samochodowym, gdy stałem się posiadaczem pierwsze wersji golfa. Choć auto miało już swoje lata (chyba siedem czy osiem), odkryłem że posiada oryginalny tłumik który z wierzchu przynajmniej prezentował się całkiem przyzwoicie. Sielanka nie trwał długo – po pierwszej zimie (mojego posiadania auta rzecz jasna) tłumik całkowicie się rozleciał. Uchwyty mocujące, jak króciec wylotowy po prostu odpadły, jak to mówią w gwarze „z mięsem”. Cóż było robić. Znajomy mechanik i wymiana na nowy – niestety ze względu na koszty nieoryginalny. Co ciekawe ten produkt jakieś warsztatu z pod Warszawy (a gdzie homologacje!) wytrzymał, aż do końca mojej przygody z golem, czyli prawie trzy lata. Następnym moim autem była Ibiza. Tutaj pora pierwszy spotkałem się z tłumikiem samochodowym ze stali węglowej ale aluminiowanej. Okazało się tak wykonane tłumiki samochodowe odznaczają się znaczną trwałością. Niestety wtedy po raz pierwszy zdarzyło mi się że nie wytrzymał tłumik tak zwany środkowy. Po jego wymianie wydawało się że będę miał spokój. Nie, zaczął rdzewieć tłumik końcowy. I to tak dziwnie bo na całej powierzchni. Śmiem przypuszczać, że to w warsztacie obchodzono się z nim niedelikatnie uszkadzając powłokę aluminium. Po zimie tłumik do wymiany. Dziś jeżdżę fiatem Punto i odpukać po pięciu latach wydech jakoś się trzyma, stał się jednak wyraźnie głośniejszy. Tłumik samochodowy zastosowany w tym aucie jakoś się żyje, niestety już dwa razy wymieniałem sondę lambda. Jak nie kijem go to pałką.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Witaj na moim blogu! Nazywam się Adam Jaworski i jestem ogromnym pasjonatem motoryzacji, o samochodach wiem prawie wszystko. Motoryzacja to mój "konik". Potrafię spędzać całe dnie cementując stare samochody i przywracając im dawną świetność. Jeśli lubisz taką tematykę to zapraszam do czytania!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)